Od początku piłkarskich zmagań w 2025 roku AstroEnergy Warta pnie się regularnie w górę tabeli. Przed startem wiosennej części sezonu bordowo-granatowi zajmowali dziesiąte miejsce w klasyfikacji. Piorunujący powrót do rywalizacji błyskawicznie wywindował Warciarzy na szóstą lokatę. Trzy zwycięstwa i dwa remisy jasno pokazują, że Warta znajduje się w wybornej dyspozycji. Rysa na formie podopiecznych trenera Pawła Posmyka pojawiła się w minioną środę, kiedy to Warciarze przegrali pucharowe derby z CFB Stilonem 0:1 i zakończyli swój udział w tych rozgrywkach. Porażka ta bardzo podrażniła gorzowską drużynę, która w sobotnie wczesne popołudnie zapragnęła zrehabilitować się swoim kibicom i pokonać w ligowym starciu sąsiada z tabeli – Pniówka Pawłowice Śląskie.
Zobacz też:
Pojedynek z Pniówkiem Warta rozpoczęła z wielkim animuszem. Przez pierwszy kwadrans gry gospodarze nie pozwalali ekipie ze śląska opuścić swojej połowy, co owocowało stworzeniem kilku dobrych okazji strzeleckich. Najbliżej otwarcia wyniku był Igor Lewandowski, który w 4. minucie zdecydował się na uderzenie z dalszej odległości. Piłka po tym kąśliwym kopnięciu obiła jedynie poprzeczkę bramki gości. Kilka minut później Warta ponownie zatrzymała się na aluminium, kiedy to po składnej akcji futbolówka zatrzymała się na słupku. Bardzo intensywny początek meczu kosztował drużynę Posmyka dużo sił, dlatego też po dwudziestu minutach gra wyrównała się, a Pniówek przetrzymał ofensywną nawałnicy gorzowian. W 31. minucie Warta zdołała objąć prowadzenie w momencie, gdy nikt się tego nie spodziewał. Rzut wolny spod samej linii bocznej na wysokości ławki rezerwowych egzekwował Jowin Radziński. Piłka po jego centrze nabrała bardzo nieprzewidywalnej trajektorii lotu i wpadła za kołnierz Marcela Potocznego. Warta szybko poszła za ciosem. Pięć minut po pierwszym trafieniu gospodarze przeprowadzili jakościową akcję, w której udział wzięło większość zawodników. Po tej kombinacji piłka trafiła pod nogi Lewandowskiego, a ten bez przyjęcia oddał strzał tuż za linii pola karnego - jakościowe uderzenie ugrzęzło w siatce gości. W pierwszej połowie Pniówek nie zagroził w żadnym stopniu bordowo-granatowym i zasłużenie to Warta wygrywała 2:0.
Start drugiej odsłony sobotniego spotkania to pełna kontrola tempa gry przez gospodarzy. Warta operowała piłką, wymieniała wiele podań i spokojnie wiozła korzystny rezultat. Goście nie potrafili przejąć inicjatywy i byli tylko statystami w rozgrywce. Warty jednak dwubramkowe zwycięstwo nie zadowalało. W 68. minucie gorzowianie przeprowadzili kolejna koronkową akcję drużynową. Dobrą okazję do strzału miał w tym przypadku już Krystian Rybicki, ale skrzydłowy Warty popisał się wielkim altruizmem i wyłożył piłkę do Przemysława Zdybowicza. Snajper ten wiosną jest w wybornej dyspozycji i nie miał problemu z umieszczeniem piłki w bramce. Następne minuty to dalsze ataki drużyny trenera Posmyka. Potoczny miał ręce pełne roboty, a raz z linii bramkowej piłkę wybijał jeden z obrońców Pniówka. W sobotę Warciarzom wychodziło wszystko, także zabójcze kontrataki. Na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry gospodarze wyprowadzili taką spod swojego pola karnego. Piłka błyskawicznie została przetransportowana pod szesnastkę rywali, gdzie z defensywą pawłowiczan zabawił się Zdybowicz. Efektem tego był mocny strzał, który przełamał ręce Potocznego, a piłka ponownie zameldowała się w siatce. W takich okolicznościach AstroEnergy Warta rozbiła zespół Pniówka, gdyż w samej końcówce meczu już nic się nie wydarzyło.
Zobacz też:
Zmiana trenera przywróciła do żywych zespół Stilonu. Start wiosenny zmagań, jeszcze pod wodzą Łukasza Maliszewskiego, zrzucił niebiesko-białych w otchłań strefy spadkowej. Reakcja włodarzy klubu przyniosła na stanowisko szkoleniowca pierwszej drużyny Mateusza Konefała. Stilon jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienił nastawienie i pod okiem nowego trenera notuje serię trzech zwycięstw – dwóch w lidze i jednego w pucharze. Jednak przed Stilonowcami jeszcze dużo pracy w kontekście walki o trzecioligowy byt, ponieważ w obecnym sezonie czerwona strefa na koniec sezonu może okazać się nieprzyjemnie pojemna. Z nastawieniem gry o kolejną pełną pulę Stilon, wraz z pokaźną grupą kibiców, udał się w sobotę do Jeleniej Góry, by rozegrać mecz z Karkonoszami.
Zobacz też:
Stilonowcy mecz w Jeleniej Górze rozpoczęli z dużym apetytem na zwycięstwo. Przez pierwsze dziesięć minut niebiesko-biali zaciekle atakowali bramkę Karkonoszy, ale podjazdy te nie przynosiły klarownych okazji. Po kwadransie sytuacja na boisku wyrównała się i obie drużyny przeszły w stan wzajemnego badania się. Pierwszy bardzo groźny strzał oddany został dopiero w 34. minucie, gdy z dystansu czujność bramkarza Karkonoszy sprawdził Olaf Nowak. Od tego momentu ponownie Stilon zaczął zyskiwać przewagę, ale jedynie wynikała z tego powiększająca się liczba stałych fragmentów gry. W pierwszej części meczu licznie zebrana publiczność nie zobaczyła jednak żadnych goli. Po zmianie stron obraz gry pozostał taki sam. Stilon kontrolował przebieg meczu, ale bliskie zdobycia bramki były Karkonosze. Strata w środku pola pociągnęła za sobą szybką akcję gospodarzy, która zakończyła się mocnym strzałem w środek bramki. Na posterunku stał jednak Szymon Czajor. Środkowy fragment drugiej połowy uspokoił zapędy obu ekip. W poczynania drużyn wdarło się mnóstwo niedokładności, a sędzia często sięgał po gwizdek. W końcówce jeleniogórsko-gorzowskiego starcia zespoły zdołały wymienić się groźnymi akcjami, ale spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
W przyszłej kolejce zmagań AstroEnergy Warta zawita do Gubina na mecz z Cariną, a CFB Stilon podejmie u siebie rezerwy Śląska Wrocław.
Wyniki pozostałych meczów kolejki:
Górnik II Zabrze 1:1 Stal Brzeg
Miedź II Legnica 2:1 LKS Goczałkowice
Górnik Polkowice 2:2 Ślęza Wrocław
Lechia Zielona Góra 2:0 Carina Gubin
Unia Turza Śląska 1:1 Polonia Słubice
Śląsk II Wrocław - Podlesianka Katowice (niedziela, 11:00)
Odra Bytom Odrzański - MKS Kluczbork (niedziela, 12:00)
Aktualna tabela III ligi.
Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
1. | Śląsk II Wrocław | 23 | 49 | 51-18 |
2. | Carina Gubin | 24 | 48 | 42-24 |
3. | Miedź II Legnica | 24 | 47 | 47-32 |
4. | Lechia Zielona Góra | 24 | 41 | 41-26 |
5. | Warta Gorzów Wielkopolski | 24 | 41 | 43-30 |
6. | MKS Kluczbork | 23 | 39 | 38-21 |
7. | Karkonosze Jelenia Góra | 24 | 37 | 32-32 |
8. | Pniówek Pawłowice | 24 | 37 | 32-40 |
9. | LKS Goczałkowice Zdrój | 24 | 36 | 35-28 |
10. | Ślęza Wrocław | 24 | 36 | 37-32 |
11. | Górnik Polkowice | 24 | 32 | 31-32 |
12. | KS Stilon Gorzów Wielkopolski | 24 | 31 | 27-33 |
13. | Górnik II Zabrze | 24 | 30 | 39-33 |
14. | Podlesianka Katowice | 23 | 27 | 32-38 |
15. | Odra Bytom Odrzański | 23 | 25 | 29-40 |
16. | Unia Turza Śląska | 24 | 18 | 19-42 |
17. | Stal Brzeg | 24 | 10 | 17-45 |
18. | Polonia Słubice | 24 | 5 | 14-60 |
Do II ligi bezpośredni awans uzyska najlepsza drużyna, a wicemistrz zagra w barażach o promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. Z ligą pożegnają się przynajmniej trzy najsłabsze zespoły.
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Napisz komentarz
Komentarze