Gorzowska piłka wodna na stałe wróciła do krajowej czołówki. Drużyna In-In Tanie Ubezpieczenia Alfa Gorzów od sezonu 2018/2019 gra w Ekstraklasie i od tamtej pory przebijała się na szczyty hierarchii w polskim waterpolo. Pierwszy medal Mistrzostw Polski gorzowianie wywalczyli w 2020 roku, kiedy to na ich szyjach zawisły brązowe krążki. W tym samym sezonie Alfa zajęła także trzecie miejsce w rozgrywkach o Puchar Polski. Na najniższym stopniu podium Ekstraklasy nasi waterpoliści stanęli także na koniec kampanii 2022/23.
Zobacz też:
Kolejny sezon był najlepszy do tej pory dla Alfy. W lutym 2024 roku podopieczni trenera Marcina Czapli zwyciężyli przed własną publicznością w rozgrywkach o Puchar Polski i tym samym w pełni nawiązali do spuścizny dawnego Stilonu, który niegdyś rządził w basenach całej Polski. Ubiegłoroczny triumf był pierwszym zwycięstwem gorzowskiej drużyny w pucharze od 1995 roku. Sukces ten rozbudził apetyt w zawodnikach Alfy, którzy na koniec sezonu Ekstraklasy poszli za ciosem i rzutem na taśmę zostali Wicemistrzami Polski. Okoliczności tego drugiego lauru były bardzo niecodzienne, gdyż związane były ze skandalem i walkowerem Polonii Bytom. Ostatecznie jednak liczy się to, co w gablocie, a w tej gorzowskiej pojawiły się srebrne medale.
Zobacz też:
W bieżącej kampanii piłkarze wodni Alfy radzą sobie również bardzo dobrze. Na półmetku ligowej rywalizacji gorzowianie zajmują trzecie miejsce z dwoma punktami straty do drugiego Łódzkiego Sportowego Towarzystwa Waterpolowego Politechniki Łódzkiej. Alfa w sezonie 2024/25 miała również chęć na obronę Pucharu Polski. Rozgrywki te rozpoczęły się w miniony piątek od gier ćwierćfinałowych, ale gorzowianie, jako zeszłoroczni triumfatorzy, swój udział rozpoczęli od sobotnich półfinałów. Wczoraj Alfa pokonała w swoim meczu o przepustkę do finału zespół Arkonii Waterpolo Szczecin 10:6(2:1,4:0,1:4,3:1). Po trzy bramki w starciu z ekipą z Grodu Gryfa rzucili Przemysław Brończyk i Grzegorz Cegielski. W drugim półfinale pewne zwycięstwo odniosła Nekera AZS Uniwersytet Warszawski, która rozbiła Polonię Bytom 14:6. I to właśnie ze stołeczną ekipą w niedzielnym finale zmierzyła się gorzowska Alfa.
Zobacz też:
Warszawski AZS był zdecydowanym faworytem wielkiego finału, gdyż jest to hegemon Ekstraklasy. W tym sezonie warszawiacy wygrali wszystkie mecze o stawkę, w tym także oba starcia z Alfą. Ostatni raz obie drużyny spotkały się zaledwie osiem dni temu, kiedy to w Warszawie gospodarze wygrali aż 20:7(3:1,6:1,5:3,6:2).
Sam mecz finałowy zaczął się od bardzo intensywnej pierwszej kwarty. Grę lepiej zaczęli faworyci ze stolicy, gdyż już po piętnastu sekundach uzyskali prowadzenie po trafieniu Nikity Czupryny. Po chwili AZS poszedł za ciosem i z bliskiej odległości drogę do bramki Alfy znalazł Andrzej Maciejewski. Gorzowianie jednak nie zamierzali oddać pola rywalowi i jeszcze przed pierwszą przerwą zdołali trafić dwukrotnie za sprawą Brończyka i Cegielskiego. W międzyczasie gola dla AZS-u dorzucił Aleksander Madej i premierowa kwarta zakończyła się minimalnym zwycięstwem warszawian. Drugie osiem minut charakteryzowało się kontrolą meczu przez warszawską drużynę. Akademicy zdołali bardzo szybko odskoczyć na trzy bramki różnicy, ale Cegielski odpowiadał swoimi trafieniami na bramki faworytów. Alfa mogła wywalczyć lepszy wynik do przerwy, ale bardzo dobrze w bramce AZS-u spisywał się Dawid Jung. To właśnie postawa bramkarza zrobiła różnicę i dawała prowadzenie warszawian do przerwy 4:7.
Zobacz też:
Po zmianie połów do głosu doszli gorzowianie. Faworyci ze stolicy co prawda dalej grali na wysokim poziomie, ale to gorzowianie mieli więcej szans rzutowych i prowadzili grę. W trzeciej kwarcie padł wynik 3:3, lecz gdyby nie postawa w bramce Junga w bramce AZS-u, to Alfa miała szansę na złapanie kontaktu z rywalami. Po 24. minutach w wodzie widać było umykającą energię z obu ekip, ale lepiej z tym radzili sobie gorzowianie. Problemem pozostawał jednak wciąż golkiper warszawian. W ostatnią kwartę Alfa wchodziła z wynikiem 7:10. Finalna ćwiartka zaczęła się od bardzo dobrej gry w obronie gorzowian. Przez pierwsze trzy minuty gry AZS nie potrafił zdobyć kolejnej bramki, a Alfa zdołała odrobić jednego gola po trafieniu Cegielskiego. Bramkarze obu drużyn w tym czasie popisywali się seriami skutecznych interwencji, a przez to emocje w wodzie wręcz buzowały - strzałów było bardzo dużo, a bramek jak na lekarstwo. Na trzy minuty przed końcem spotkania warszawianie prowadzili trzema golami - 8:11. Sama końcówka nie przyniosła już żadnych trafień i to AZS Uniwersytet Warszawski wyrwał gorzowskiej Alfie Puchar Polski.
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Napisz komentarz
Komentarze