Mieszkańcy są coraz bardziej zirytowani, a problem zamiast maleć, przybiera na sile. Do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka, która postanowiła nagłośnić sprawę.
– Kierowcy zachowują się jak święte krowy. Nie liczą się z nikim, zastawiają chodniki i niszczą zieleń. Każdego dnia widzę, jak ktoś parkuje na trawie, zamieniając skwery w błotniste koleiny. To wygląda okropnie i niszczy naszą wspólną przestrzeń – mówi z oburzeniem.
Na dowód przesłała zdjęcie – samochód zaparkowany bezpośrednio na trawniku przy jednym z osiedli zostawił po sobie głębokie ślady. Efekt? Zamiast zieleni – błoto, koleiny i śmieci. Co gorsza, takie obrazki można zobaczyć niemal codziennie, a część trawników zaczyna przypominać nielegalne parkingi.
Jeszcze bardziej frustrujące są tłumaczenia niektórych kierowców. Okazuje się, że problematyczne miejsce znajduje się przy przedszkolu. Rodzice w pośpiechu zatrzymują się dosłownie wszędzie – na zakazie, na trawie, na środku chodnika. Gdy ktoś zwróci uwagę, odpowiedź bywa niemal komiczna: „bo ja tylko na chwilę, po dziecko.'' Bo dziecku może się coś stać, jak przejdzie kilka metrów. Tak właśnie wygląda codzienność w tej części Gorzowa.
Trzeba przyznać – w wielu częściach Gorzowa brakuje miejsc parkingowych. Samochodów przybywa, infrastruktura nie nadąża. Ale czy to usprawiedliwia niszczenie wspólnej przestrzeni?
– Wszyscy wiemy, że z parkingami jest trudno, ale to nie powód, żeby parkować byle gdzie. Jeśli każdy będzie zostawiał auto na trawie, całe osiedla zamienią się w błotniste klepiska – dodaje nasza czytelniczka.
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Napisz komentarz
Komentarze